wtorek, 1 grudnia 2015

Targi Aqua&Zoo w Poznaniu

Uff, minęło już trochę czasu od targów zoologicznych w Poznaniu, ale moim zdaniem szkoda byłoby pominąć je milczeniem tylko ze względu na upływ czasu, zwłaszcza, że pojechały na nią Maogonki - choć mniej w roli bloga, więcej w roli hodowli i SHSRP. (Następnym razem wciśniemy się i jako blog ;)).

Ledwie skończyła się XX OWSR we Wrocławiu, a już dostałam cynk, że w weekend 17-18 października będzie możliwość pojechania do Poznania na targi Aqua&Zoo. Czy zorganizujemy wystawę albo pokaz w miesiąc? Nie bardzo, a szkoda, by okazja przepadła. Podjęliśmy więc decyzję, że pojedziemy jako reprezentacja, można powiedzieć, wszystkiego: głównie jako Husarze, mniej głównie jako SHSRP, jeszcze mniej głównie jako ogólny szczurzy światek, który tym razem kaganek szczurzej oświaty zawiezie do stolicy Wielkopolski.
Zebrawszy więc ekipę w zabójczej ilości 3 osób włącznie ze mną, ruszyłyśmy radośnie na podbój Poznania, promować szczury jako zwierzaki domowe. My - ja, Ola Brzeska (członek SHSRP, hodowca) i Monika Michalska (admin, grupa "szczury" na fb), wspomagane dodatkowo przez poznańskie siły SHSRP w osobie Adama Rosy i Karoliny Rzepeckiej, i - jakżeby inaczej - nasze wunderwaffe: szczury, zapakowane w 4 diuny.

Targi zostały otwarte dla zwiedzających o godzinie dziesiątej. Stoisko malutkie, pod ścianą, z boczku nieco, przy drzwiach prowadzących na parking dla wystawców. Dość łatwo zostać niezauważonym, więc trzeba było się postarać, by krzyczało w oczy, że "tak! tu są szczury! Chodź i zobacz, jakie fajne!". Sądząc po ilości ludzi nas odwiedzających, chyba nam się udało.
Nad nami górował nowy banner SHSRP (trzeba było trochę powalczyć, żeby go powiesić), z lewej tablica Husarskich Skrzydeł, przed stoiskiem (i pod bannerem) plakaty nieśmiertelnej akcji Nie taki szczur straszny, które od lat towarzyszą każdej szczurzej imprezie. Nie zabrakło prawidłowo urządzonej klatki i Remy'ego, który znów kolekcjonował swoich kumpli od odwiedzających - Poznaniacy go nie zawiedli :)
 
Nie dość na tym, bo co to za edukacja bez wykładów? Oprócz tych standardowych, których można było słuchać przy stoisku, miałyśmy z Moniką swoje (czterdzieści) pięć minut w kąciku edukacyjnym, by "ponaszczurzać" ludzi. Monika opowiadała w niedzielę o podstawach opieki nad szczurami i ich najważniejszych potrzebach, w sobotę ja miałam przyjemność poopowiadać trochę o tym, czy szczury będą dobrymi towarzyszami dla dzieci (mam nadzieję, że chociaż niektórzy mieli przyjemność mnie słuchać, mimo mojego jąkania się ;) temat dzieci pewnie jeszcze podejmę na Maogonkach, choć już to i owo pojawiło się w tej notce).

Poznaniacy zaskoczyli nas bardzo miło. Byli ciekawi szczurów, mieli wiele pytań i respektowali na ogół nasze prośby o nie pukanie w diuny i nie dotykanie szczurów na własną rękę. Lubimy to! Szczury, dla nas zupełnie normalne, wielu osobom wydały się bardzo duże, nawet tym, którzy mają w domu własne ogonki. Jeszcze bardziej nas zaintrygowało, że w samą sobotę podeszło do nas co najmniej z 5-6 osób, z takim samym problemem: agresywny szczur w okresie burzy hormonalnej, kupiony w sklepie. Zawsze służymy naszym doświadczeniem jako osoby, które szczury mają od lat i różne sytuacje się widziało, czytało i przerabiało na własnym stadzie.

Jako, że byłyśmy w małym gronie, to i wspominamy fajnie, bo było wesoło, nawet w przerwach między falami zwiedzających :) Część szczurów spała, część nie chciała siedzieć cały czas w diunie, więc siedziały na naszych kolanach (jak na przykład Madara, której w diunie nudziło się strasznie).

Zabrałam na targi w sumie 5 moich dziewczyn: Perperunę, Madarę, Rotę, Peceta i Dąbrówkę. Tą ostatnią lekko dla mini-lansu, bo łał-łał, samiczka kilka miesięcy, a duża jak drobny samiec. Niestety, ludzie i tak byli bardziej pod wrażeniem Radziwiłła Oli... ;)

Mamy nadzieję, że uda nam się ponownie (nieraz!) pojechać na targi zoologiczne do Poznania - i nie tylko do Poznania, bo szczury są dość słabo znane jako zwierzaki domowe, mimo, że występują w tej roli od ładnego kawałka czasu. To raz. Dwa - lubimy to, co robimy i nas to po prostu cieszy, gdy możemy komuś pokazać, że nawet "ten ogon" nie jest wcale taki wstrętny :)




niedziela, 13 września 2015

XX OWSR

Dziś zakończyła się trwająca 2 dni XX Ogólnopolska Wystawa Szczurów Rodowodowych we Wrocławiu. Odbywała się tradycyjnie, jak co roku, podczas targów Zoo - Botanica.

Powiem szczerze: jestem tak zmęczona, że nie mam siły na pisanie super-recenzji, zwłaszcza, że musieliśmy się zwinąć przed zakończeniem, więc nawet nie znam dobrze wyników ani nie wiem, co się działo po naszym wyjściu.

Z punktu widzenia wystawcy stwierdzam, że było dość ciasno, ale grunt to atmosfera, a ta była bardzo miła. 130 szczurów do oglądania, za zgodą właścicieli również do trzymania na rękach i głaskania, wszelkie możliwe rodzaje futerka, najróżniejsze warianty kolorystyczne. Na wystawie pojawili się goście z Czech oraz 3 polskie hodowle: Rotta Taivas, Zirrael Rattery i, oczywiście, Husarskie Skrzydła w mojej skromnej osobie oraz koleżanki Oli Brzeskiej. Zwiedzający mieli wobec tego możliwość porozmawiać zarówno z miłośnikami szczurów, jak i z hodowcami, wygrać magnesy na lodówkę z kapitalnymi zdjęciami szczurów z hodowli Zirrael za rymowankę, rysunek lub piosenkę przy jej stanowisku. Husarze nie byli gorsi - dzielnie spamowali wizytówkami gdzie się dało.

Jak zwykle nie zawiodła akcja Nie taki szczur straszny - jej ulotkami już przy wejściu byli częstowani zwiedzający i których nie brakowało również i na naszym stoisku. Edukacja przede wszystkim, to jeden z celów naszych wystaw. Wobec powyższego SHSRP pojawiło się w kąciku wiedzy. W sobotę nasza koleżanka, Ola Wyrzykowska, poprowadziła bardzo fajny wykład pt. Szczur rodowodowy. Czy "papierek" coś zmienia?. Opowiadała bardzo ciekawie, prostym językiem, podając przykłady z własnego stada i do tego miała ładną, prostą prezentację z przepięknymi zdjęciami swoich chłopaków. Ola, jeśli to czytasz, to wiedz, że zazdro, bo u mnie rok temu nie było takiej frekwencji ;D
W niedzielę wykład wygłosiła Anika Bargiel Madeja z Ogonkowa.pl: Przychodzi szczur do lekarza, czyli kiedy niezbędna jest pomoc specjalisty?. Niestety, nie umiem powiedzieć na ten temat nic więcej, bo w tym czasie już pakowaliśmy manatki, ale warto Ogonkowo.pl śledzić, bo tam na pewno pojawi się więcej na ten temat - oni zostali do końca. Znając Anikę, na pewno było ciekawie, zwłaszcza, że sama jest weterynarzem, więc o szczurach przychodzących do lekarza wie chyba wszystko.
Od kilku lat pojawia się u nas także zawsze pokazowa klatka - przykład urządzonej klatki na, mniej więcej, 4 szczury.
 
Edukujemy również poprzez kreatywność. W maleńkim kąciku dziecięcym, oprócz kolorowanek o szczurzej tematyce, pojawili się Remy (w sobotę) i Pinky (w niedzielę) - samotne szczurki, którym trzeba było dorysować kolegów. Zwiedzający nie zawiedli: oba ogonki dostały tylu kumpli, że brakowało miejsca na brystolu.

Wyniki... Cóż. Moja korespondentka w postaci Oli donosi, że większość nagród wywieźli Czesi. Są groźnymi konkurentami, mają bardzo ładne szczury, dlatego zdobycie nagrody na wystawie, w której oni biorą udział, cieszy podwójnie. Maogonki nie wracają z pustymi rękami - Perperuna zgarnęła II miejsce za uszy standard i Najlepszego Seniora Wystawy z liczbą 89 punktów na 100 możliwych :) 
Brat Peceta - Puszkin, z którym siłą rzeczy jestem związana, bo to przeze mnie trafił do Polski - dostał Best In Show Młodzieży i nominację do tytułu Championa Polski.

Na koniec mam zdjęcia. Nie są rewelacyjne, do tego fatalny ze mnie dziennikarz (reporter...?), bo np. nie mam kącika dziecięcego, Remy'ego czy zdjęć z wykładów, ale coś tam ten mój obiektyw złapał, więc pokażę :)

Powszechna zgnilizna w diunach. 
Szczury na ogół przesypiają wystawy.

Na niektórych diunach warto zawiesić oko :)

Wygram...? Nie wygram...?

Dwie diuny (od lewej) spod Husarskich Skrzydeł
 
Diuna Maogonków :) W hamaku - żabce Rota, a na dole,
od lewej: Dąbrówka, Madara, Perperuna i Pecet :)
 
Szczurzy misz-masz na koniec :)
 
 

niedziela, 9 sierpnia 2015

Aktualizacja

Jak zwykle obijam się wystarczająco długo, by zdążyło się zmienić moje stado.
Pożegnaliśmy Yankesa - niewiele zabrakło mu do 4 lat.
Nie ma z nami Leli, która po - prawdopodobnie - wirusowym zapaleniu mózgu i ostrej walce o życie odeszła w Wielkanoc. To trochę mnie załamało i przełożyło się na moją aktywność.
Wreszcie przed Majówką pomogłam odejść Malinie - nie ma już mojej celebrytki, która pokazała, że szczur samotny to mit...

Zmieniło się sporo. Już jakiś czas temu do stada dołączyły Rusia i Husaria. W piątek oficjalnie w skład Maogonków weszły 3 panienki z Ukrainy - Rota, Dąbrówka i Pecet.
W sumie szczurów mam 9 (z wyższej konieczności, można powiedzieć) i tej liczby spróbuję nie przekraczać.

W sobotę całe stado dostało mini-sesję zdjęciową, za którą dziękujemy Oli Brzeskiej :)

Aktualne fotki stada

Perperuna

Madara

Nel

Oleńka

Rusia

 Husaria

Pecet

Rota

Dąbrówka

czwartek, 6 sierpnia 2015

Chronimy szczury przed skwarem

Podobno mordercze upały dopiero nadchodzą. Prognozy pokazują na jutro co najmniej 35 stopni w większości miejsc w Polsce. Warto pomyśleć o szczurach, zwłaszcza, jeśli mamy pod opieką stado w zaawansowanym wieku.

Jak chłodzimy szczury?

  • połóż na klatce mokry ręcznik (wyciśnięty z wody; nie o to chodzi, by szczurom deszcz robić)
  • wsadź do klatki lekko schłodzoną płytkę gresową (można schłodzić w lodówce, pamiętajmy jednak, że płytka ma być chłodna, a nie zimna, żeby nie zaszkodzić szczurom)
  • jeśli masz wiatrak i szczury stoją w dość dużym pokoju, możesz puścić lekki nawiew z daleka w stronę klatki
  • możesz podać im lekko schłodzone owoce i warzywa
  • szczurom nigdy nie może zabraknąć świeżej wody!

Świetnym pomysłem na ochłodę dla szczurów jest ustawienie im na wybiegu basenu. Na YT można znaleźć filmiki z pływającymi szczurami w basenie lub w wannie. W wielu z nich szczury nie są zbyt zachwycone pomysłem swoich opiekunów, którzy po prostu włożyli je do zbiornika z głęboką wodą i pływają w kółko (ku uciesze ludzi), chcąc po prostu znaleźć jakieś wyjście. Tak nie robimy - w ten sposób owszem, ochłodzimy szczury, ale też narazimy je na stres, co w skrajnym wypadku może skończyć się tragicznie.

Polecam poniższy filmik dla osób chcących przyzwyczajać swoje ogonki do wody:

WAŻNE! Jeżeli szczury chłodziły się na wybiegu w basenie, unikaj przeciągów, wiatraka skierowanego w ich stronę i dawania im chłodnych płytek, żeby nie wylądować z kichającymi szczurami u weta. Chłodzić trzeba ostrożnie.

Maogonki dostały dziś swój basen - na razie z małą ilością wody, jako że Rusia i Husaria do tej pory kontaktu z wodą nie potrzebowały i muszą się przyzwyczaić. Wody jest tyle, by mogły zamoczyć sobie łapki i minimalnie podwozie. Husaria polubiła basen bardzo, Rusia okazuje się być hydrosceptykiem ;)

 Rusi nie ma. Mówi, że woda jest "ble".

niedziela, 1 marca 2015

Wiosna idzie. Spacery ze szczurami mode on

Wiosna idzie.
Można powiedzieć, że biegnie - lada chwila Dzień Wagarowicza, gęsi wracają do Polski, a na niektórych krzaczkach nawet widziałam nieśmiałe, biedne pąki... 
Co ma wiosna do szczurów? Do nich samych raczej nic, nie obchodzi ich to. Wiosenne ciepło i przyjemna aura wpływają jednak na szczurzych opiekunów. W jaki sposób?

Jak tam, zaszczurzeni? Gotowi na wiosenne spacery z ogonkami? - w taki.

Po prawdzie to nie potrzeba marca za pasem, by internet roił się od pytań o szelki i smycz dla szczura. Okres od października do lutego też jest w porządku, by rozpytywać się o szelki - jak zrobić, które kupić i tak dalej. Oczywiście, wszystko pod kątem tej wiosny. Bo cieplutko, bo słonko świeci i ptaszki śpiewają, słit. Szczurki na pewno chętnie pobiegałyby po trawce. Jest tylko jeden problem: szczury spacerów nie potrzebują.

Jeśli ktoś ma możliwość obserwowania kolonii dzikich szczurów, zauważy z pewnością, że wcale ich tak nie ciągnie na trawniczki, a jeśli wychodzą na zewnątrz, to preferują poruszanie się np. tuż przy ścianie jakiegoś budynku. No i wychodzą w określonym celu - zdobyć jedzenie, a nie zażyć promieni słonecznych. Szczury nie lubią otwartych przestrzeni, nie przepadają za światłem, w przeciwieństwie do nas. Spacer po trawniku to raczej stres, niż przyjemność. Mało tego, spacer jest niebezpieczny ze względu na szczurze zdolności, inne zwierzęta i środowisko. Co im grozi?
  • Szczury są inteligentne i bardzo zwinne. Wyplątanie się z szelek, zwłaszcza kupowanych w sklepie, nie robionych pod konkretny wymiar, to dla nich chwila roboty. Wyobraź sobie, że jesteś na spacerze i nagle coś przestraszy Twojego szczura (a jak wiadomo, szczura może przestraszyć wszystko i zawsze). I cyk, szczura w szelkach nie ma ani nie widać go na trawniku. Ups? A miało być tak pięęęknie...
Sama załóż sobie to chomąto!
  • Ale ja mam dopasowane szelki, robiłam na wymiar. Spoko, to się chwali. A kapcie dla szczurów masz? Nie? To gdzie na spacer? Trawnik dla domowego szczura to jak teren skażony. Są na nim kupy, chodzą po nim pieski lub inne zwierzaki, które weszły w te kupy, kałużę siuśków lub jakieś inne wspaniałe rzeczy, do tego przenoszą zarazki i pasożyty groźne dla szczurów. +15 do złapania przez szczury jakiegoś syfu, może jeszcze pamiątka w postaci kleszcza się trafi.
  • OK, no to może spacer bez szelek? Widziałam filmik, gdzie szczury sobie biegały po trawniku. Opiekunka postawiła transporter i same wychodziły, hasały i wracały do transportera. Wszystko pod jej okiem. Super, nie? Tak myślę o tym filmiku i przypomina mi się, jak kilka dni temu widziałam na moim osiedlu jastrzębia. Siedział sobie na podwórku, przed blokiem i wykańczał gołębia. E, ale przecież człowiek swoją obecnością takiego jastrzębia odstraszy. Niby spoko, acz do tego na podwórku sporo osób podchodziło dosyć blisko, a on miał to gdzieś i robił swoje dalej. Innymi słowy: puszczanie szczurów luzem na otwartym terenie to skrajna nieodpowiedzialność. Oprócz przestraszenia dosłownie czymkolwiek i ucieczki oraz miejskiego trawnika dochodzą nam zwierzęta, które są przyzwyczajone do obecności ludzi, ale na szczura chętnie zapolują. Sounds great.
  • Mimo to chętni na spacerki? A co powiecie na to, że przyjemny powiew wiatru może u szczurów wywołać problemy z drogami oddechowymi? Nie wspominając o tym, że "ciepła" wiosna z 15 stopniami na dworze dla szczura może okazać się zabójcza?
  • Warto zwrócić uwagę na to, że światło dzienne jest niebezpieczne dla szczurów i może prowadzić do poważnego uszkodzenia wzroku.
Światło, niezaleznie od natężenia oslepia szczury albinotyczne i niszczy komórki na siatkówce. Powazne zniszczenia są rejestrowane po 24-godzinnej ekspozycji na światło, a po kilku tygodniach ekspozycji szczur jest ślepy. 
Źródło: Alloszczur
  • Jakiś jeszcze argument przeciwko fajnym spacerkom? Szczury to zwierzęta terytorialne. Nie czują się zbyt pewnie na obcym terenie, zwłaszcza, gdy same go nie "zdobywały". Czemu to takie ważne? Jeśli gdzieś poszłam sama, to wiem, jak wrócić - czyli wiem, jak uciekać do siebie. Jeśli ktoś wpakuje mnie do samochodu i gdzieś wywiezie - nie wiem, po co, nie wiem, dokąd ani jak wrócić - nie będę czuć się pewnie. Tak właśnie czuje się Twój szczur, gdy zabierasz go na trawniczek przed dom.
Czy wobec tego jest sens używania szelek, jeśli nie chcę brać szczurów na spacery?
Owszem. Niektórzy montują na nich kołnierz po operacji. U nas jeszcze nie było takiej potrzeby - dobrze dobrany trzymał się ładnie na łebku :)

Podsumowując, wszelkie ludzkie widzimisie zbędne zwierzętom nie powinno się na nie przekładać. Szczury nie powinny być weganami tylko dlatego, że ich opiekunka jest. Nie powinny też wychodzić na spacery na smyczy tylko dlatego, że ich Dużemu lub Dużej tak pasuje. Znacznie więcej radochy sprawi im długi wybieg, który można urozmaicić nowym "zamkiem" z kartonu. Mniejszy stres, a frajdy znacznie więcej :)

Wolimy nasz domek od miejskiego trawnika! Fot. Jakub Purej


sobota, 17 stycznia 2015

Daleko od klatki, od klatki najdalej ♪ - wybiegi :)


Zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt... Łup, łup, łup...! Zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt, ZGRZYT!

Madara - moje oczko w głowie i uberszczur - jest prętojadem. Prętojady gryzą pręty. Zwykle po kątach, ale jeśli kręcę się akurat w pobliżu, to idzie się gryźć pręty tak, żebym widziała.
Translacja serii zgrzytań i mocniejszych uderzeń zębami o pręty wygląda następująco:
Wybieg! Czas wybiegu! Wypuść nas, ile można siedzieć w domu? Proszę. Proszę, wypuść nas wreszcie!

Kiedy masz zamiar nas wypuścić, co?

Gdyby Maogonki - jako stado - miały głosować nad tym, co kochają najbardziej, wybieg znalazłby się niewątpliwie w czołówce. U Madary na pierwszych 3 miejscach. Wybieg to świętość. Z czasem może stawać się bardziej "wyleżem" niż wybiegiem, ale jest jedną z podstaw opieki nad szczurami, taką samą, jak spacer z psem.

Co nam daje wybieg?

Najlepszy kontakt ze szczurami 
Ze szczurami można naprawdę fajnie spędzić czas, bawiąc się z nimi czy choćby obserwując je, jak biegają po całym pokoju. Ogonki mające kontakt z opiekunem szybciej się z nim oswajają i przyzwyczajają. Bardzo często podczas wybiegu podchodzą do niego, sprawdzają, co słychać, czy czasem nie ma czegoś dobrego (Co masz? Daj.) i biegną dalej. Pokręcą się, posprawdzają, czy nie zostało nic ze zbunkrowanego dwa dni temu makaronu za szafą, wrócą, sprawdzą, czy Duży lub Duża żyje i czy nie ma czegoś dobrego, i tak dalej, i tak dalej...

Kontakt z opiekunem
Kontakt szczur-ręka w klatce to kiepski kontakt. Szkoda szczurów i miejsca w Twoim pokoju na takie coś. One chcą Ciebie! Ręka daje jeść - to fajnie, ale Ty cały też jesteś fajny. Uwielbiamy się po Tobie wspinać i przegarniać łapkami Twoje włosy. Lubimy, gdy czujemy, że Ty nas lubisz, łaskoczesz lekko po boczkach lub za uchem albo przytulasz. Byle nie za długo, pobiegać też chcemy! Zaraz do Ciebie wrócimy.

Szczury w dobrej kondycji
O ile nie mamy do czynienia ze ogonami ceniącymi sobie bardziej "wyleż" (patrz po prawej) niż wybieg, bieganie poza klatką utrzymuje na ogół szczury w dobrej kondycji. Te zwierzaki naprawdę lubią ruch i z reguły biegają i wspinają się więcej niż w klatce, choćby dlatego, że na porządnym wybiegu jest więcej kątów do sprawdzenia.

Zaspokojenie potrzeby eksploracji
Szczury lubią odkrywać różne miejsca i zakamarki w pokoju - szafki, półki, co tylko się da. Potrzebują tego rodzaju stymulacji i nawet duża woliera im tego nie zapewni.

Monitoring stanu zdrowia
W trakcie wybiegu najprędzej wyłapiesz zmiany w zachowaniu, które mogą świadczyć o chorobie, takie jak np. ogólne spowolnienie czy problemy z koncentracją. Może to pomóc w wyłapaniu wczesnych symptomów choroby, co w przypadku ogonów jest bardzo ważne.

Brak focha :)
Tak, szczury potrafią się obrazić, jeśli wybiegu nie ma. 

Warto, prawda? Moja opinia jest taka, że jak ktoś chce mieć szczury, a nie chce wybiegów, to trzymanie akurat tego gatunku mija się z celem. Największa radość, i dla nich, i dla mnie, to właśnie te kilka godzin poza klatką. To na wybiegu mnie zaczepiają, to na wybiegu mogę się z nimi bawić, tulać i wygłupiać. W klatce tego nie zrobię. Boli mnie, gdy z jakichś względów danego dnia nie mogą pobiegać luzem.

To jak zorganizować fajny wybieg?
Tak, by szczury czerpały z niego jak najwięcej przyjemności, ale żeby jednocześnie był bezpieczny. Tak, by był:
  • atrakcyjny. Zakamarki, miejsca do wspinania się, mile widziane kartonowe pudła lub te elementy wyposażenia, które już nie zmieściły się do klatki - na przykład jakiś nadprogramowy sputnik :) Z tego względu wybieg na łóżku to raczej średnia impreza, aż tyle ciekawych miejsc na nim nie ma. Dodam, że mało atrakcyjny wybieg ma bardzo duże szanse wcześnie stać się wyleżem
  • długi. 1,5-2 godziny to minimum. Im dłuższy, tym lepszy. Niektóre osoby mają klatkę otwartą cały czas - jeżeli macie taką możliwość, szczurom na 100% się to spodoba :) 
  • bezpieczny. Zabezpiecz wszystkie kable i inne niebezpieczne przedmioty, a także miejsca, gdzie szczur mógłby wejść i miałby problem z wydostaniem się lub z których mógłby spaść i zrobić sobie krzywdę
  • pod Twoim nadzorem. Najlepsze zabezpieczenie pokoju nie zastąpi Twojego czujnego oka i wyobraźni.
Szczur zwierzęciem pomysłowym i stadnym. Do bólu.
 
Ot, na dziś byłoby tyle. Nad czym jeszcze tu deliberować? Wybieg rzecz święta i już. Idź wypuścić swoje szczury :)